środa, 25 stycznia 2012

***

Wczoraj pichciłam takie tam, polędwiczki w sosie jabłkowo-cebulowym.
Z kluchami śląskimi. Z dziurką ma się rozumieć.
K. i M. w takiej zabawowni całe popołudnie, więc zapaliłam sobie w kominku.
Uwielbiam, ale palimy zwykle tylko w weekendy i po położeniu małego.
Macie jakieś pomysły na zabezpieczenia przed dziećmi czy też czekacie aż zasną?





Mam jeszcze takie skromne zapytanie:
Co by komu szkodziło, żeby w lutym zaczęła się wiosna?


                       

13 komentarzy:

  1. nie mam nic przeciwko wiośnie w lutym! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My kominka nie mamy i miec niestety nie bedziemy, ale jak jedziemy do rodzicow, to tez musimy palic jak maly spi!Zabezpieczenia na rynku sa, ale czy to ladnie wyglada?;)A palenie wieczorami tez ma swoj urok;)
    Jestem jak najbardziej za wiosna w lutym;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie nie zaszkodziłoby ani trochę - jestem ZA!! W kominku palimy w zimne dni od popołudnia, dzieciaki omijają szerokim łukiem...niestety, od momentu, kiedy same sprawdziły, że kominek na prawdę parzy (dotknęły rączkami szyby). Teraz na hasło "siiii" uciekają...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi od grudnia bazie na ogrodzie kwitną.
    Alesz ty masz piknego konisia

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje marzenie- narożnikowy kominek.
    My palimy, tak jak nam się chce- i uważamy na Matyldę, bo Antoś już doświadczył gorącej powierzchni i nie dotyka, a Matylda na razie nam wierzy- ale musimy i tak ją pilnować.
    JA CHCĘ WIOSNY!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak! wiosna mogłaby już przyjść:) Te polędwiczki wyglądają bardzo apetycznie:) Pozdrawiam i Zapraszam na moje Candy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. mniam....polędwiczki ...a może zdradzisz przepis?:) ja też chcę wiosnę !

    OdpowiedzUsuń
  8. My co prawda jedynie bywamy w domach z kominkami, ale wiem z doświadczenia, że najlepszym sposobem jest kontrolowane zapoznanie dziecka z kominkiem. Ja mówiłam po prostu "gorące, pst" i dotykałam szyby palcem, synek się przyglądał, potem sam dotknął palcem, delikatnie i zaraz zabrał rączkę i powtórzył "pst". Załapał od razu. To samo podziało z piekarnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczynki! Serdecznie dziękuję za miłe słowa i porady z kominkiem. Chyba rzeczywiście lepiej poczekać aż Mały podrośnie i będzie rozumiał i "sii" i "pst":)
    Do konika niedługo dołączą bracia od jednej z naszych sióstr blogowych:) Pokażę, gdy już dojdą.
    Polędwiczkę przyprawiamy, obsmażamy, podlewamy winkiem, zalewamy wodą, dodajemy jabłka + cebulę w kawałkach. Dużo majeranku, troszkę musztardy i pieprzu. Potem sos trzeba zmiksować, a mięsko pokroić i polać sosem. SMACZNEGO. Mniam!
    Całuski:***

    OdpowiedzUsuń
  10. Palimy w kominku codziennie, namiętnie i non stop, ale moje córki są dużo starsze niż Twój maluch. mamy jedno poważne poparzenie za sobą :-(
    A wiosna? poproszę od zaraz :-))))))

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana ja nie mam nic przeciwko wiośnie w lutym;-) dla mnie może zaczynac sie tuz po Bożym Narodzeniu;-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie walczę z zimo jakoś szczególnie, ale wiosna i lato niesie tak wiele możliwości realizacji pasji, że za tym strasznie tęsknię!
    Wiosno, przybywaj!
    Ściskam:)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))