czwartek, 12 stycznia 2012

Takie tam o wychowaniu

Przyszła dziś do nas wreszcie paczka ze sklepu Scandinavianbaby.
Mam kilka rzeczy firmy Baby Bjorn (nosidełko, bujaczek) i uważam, że pomimo wysokiej ceny są na prawdę świetne i praktycznie niezniszczalne.
Trochę przedwczesne te zakupy, bo na nocnik należy sadzać podobno od 1,5 roku dopiero,
ale kupiłam razem z tym schodkiem, który jest nam potrzebny do "mycia zębów".
Mikser ma swoją szczoteczkę, ale jeszcze nie bardzo umie jej używać.
Stoi sobie po prostu z nami rano przy umywalce, moczy ją i gryzie z wielką pasją.
No ale chcemy, żeby się przyzwyczajał do tego rytuału.
Na talerzyk do nauki jedzenia też trochę za wcześnie, bo mały na razie tylko rzuca miseczkami i łyżeczkami.



Wracając do kwestii wychowania, wyznaję zasadę kierowania się INTUICJĄ.
Skusiłam się jednak ostatnio na zakup literatury i zafundowałam sobie dwie książki.
Skrajnie różne podejścia do wychowywania dzieci.
Jedna metoda to takie trochę "zalewanie" miłością i czułością, gdzie wszelkie złe zachowania dzieci tłumaczy się głównie brakiem uwagi ze strony rodziców. (to dr Green)
Druga (dr Rosemond), jest powrotem do wychowania raczej surowego (ale bez przemocy fizycznej), gdzie na pierwszym miejscu stawia się małżeństwo i jego dobro, a złe zachowania dzieci tłumaczy się sic! nadmiarem uwagi rodziców, który powoduje, że dzieci są niesamodzielne i ogólnie takie rozlazłe:)
I bądź tu człowieku mądry!
Wiadomo, że nie ma co się kierować jakimiś tam teoriami, bo w praktyce nasze dzieci często są poza wszelkimi schematami, ale myślę, że poczytać warto:)

4 komentarze:

  1. A dlaczego dopiero od 1,5 roku? Ja chce zacząć jak najszybciej, jak Pan Dzidziol zacznie samodzielnie siedzieć. Jego Tata robił w nocnik przed ukończeniem 1 roku życia.
    Też tak masz, ze wszystkie Twoje założenia poczynione przed porodem, PO poszły w dal?
    Nie wiem jak będzie, ale ja z natury nie należę do ludzi, którzy olewają i dają dziecku wszystko. Nie cierpię rozpuszczonych dzidzioli. Absolutnie nie kary fizyczne,ale skoro ja będę w porządku w stosunku do dziecka to będę wymagać szacunku w stosunku do siebie. Nie podoba mi się mówienie do rodziców po imieniu itp. Wzajemny szacunek, dużo czasu dla siebie, wysłuchiwanie oraz nie rzucanie słów na wiatr-takie na razie mam zasady a jak wyjdzie w praniu-napisze Ci za 10 lat.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie czekam z nocnikiem, bo u małego wszystkie zęby naraz idą i nie chcę go dodatkowo stresować. A co do Twojej teorii wychowania w 100% się zgadzam. Choć, masz rację, że niektóre wcześniej poczynione założenia jakoś tak się rozmyły.... Jak mówią, dobry rodzic to dla dziecka przewodnik, a nie kumpel. xoxo G

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkowicie się z Tobą zgadzam. na wszystko przychodzi czas, przekonałam się o tym juz nie raz, a raczej przekonała mnie o tym moja dwuletnia córcia...takich przykładów są setki, np jeść sama zaczęła baardzo wcześnie bo juz chyba mając 11 miesięcy, a jeśli chodzi o siusianie...cóż wie że trzeba na nocnik, wie co się tam robi:-) ale nie chce jej sie marnować czasu...bo przecież zrobienie siusiu w pieluszkę nie wymaga odrywania się od zabawy i nic naprawde nic i nikt nie zmusi jej by na nocnik usiadła. Tyle co udało mi sie to to że zawsze po i przed spaniem na nocnik siusiu zrobi i tak juz od 15 miesiąca a ma juz 2 latka i nic do przodu, ale przyjdzie czas i pora i na to. Jesli chodzi o Twojego synka to masz racje zbyt wiele nie powinno się dziać w jego życiu, jeśli wychodza mu ząbki i jest to naprawdę bolesne to lepiej poczekać z nocniczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Justynko - jedyne nasze wyjście to być cierpliwą i nie martwić się, że czyjeś dziecko to już dawno "coś tam", a nasz uparciuch jeszcze nie. Myślę sobie, że dzieciaki to są super sprytne bestie i trochę dobrze kombinują, że jak mozna szybko w majty, to po co długo w nocnik:)))

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))