niedziela, 12 lutego 2012

Niedzielny poranek i przyjaźń - HHP

Niedzielny poranek i nasza rutyna: 
Mama smaży jajecznicę z cebulką, pomidorami i boczkiem,
a Tata jest cały Dziecięcia.


Od 12 lat moim jedynym PRAWDZIWYM przyjacielem jest mój K.
Cenię sobie to nawet dużo bardziej niż to wyświechtane słowo na M.
Niestety nie mam jednak szczęścia do przyjaciółek.
Pewnie i duża w tym moja wina.
I jest to jedyne coś, czego w życiu mi brakuje...
Może stąd też ten blog?


Miłego tygodnia !

21 komentarzy:

  1. niezła z Ciebie jaskółka:)marzę o tym, żeby za 9 lat być taką fajną "drugą trzydziestką"

    OdpowiedzUsuń
  2. oj zapomniałam dopisać, że u mnie w niedzielę też jajecznica na boczku ale bez pomidorów za to z grzybkami i szczypiorkiem

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja uwielbiam jajecznice z pomidorkami na maśle i cebulką :)

    Piękne zdjęcie, a ja też dochodzę do wniosku, że moim prawdziwym przyjacielem jest mój ... konkubent, choć od lat odgraża się, że to zmieni ;) Przyjaciółki mają dzieci i zauważyłam, że nie bardzo mają ze mną o czym rozmawiać.. i nie zaprzeczam, że blogowanie zapełnia mi lukę towarzyską w jakiś sposób..

    pozdrawiam energiczna kobieto!

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe no tak...u nas też jajecznica była dziś rano!!:)

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprawa przyjaciółki - wszystko przed Tobą. Tak jak nigdy nie wiadomo kiedy spotka się miłość, tak samo nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie spotka się prawdziwą przyjaciółkę :-))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. z tymi przyjaciółkami to normalnie jakbym o sobie czytała, ech....

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja cię dobrze rozumiem. Mój mąż też jest moim najlepszym przyjacielem i to właśnie ta przyjaźń, a nie miłość ratuje nas w kryzysach, bo to przyjaźń jest skałą.
    Moi przyjaciele - też mężczyźni - zostali niestety zbyt daleko, żeby dało się relacje utrzymać. Z kobietami zaś niestety bywa różnie. Nie wiem nawet, czy to kwestia szczęścia. Ja po prostu nie lubię tzw. babskiego gadania, słodzenia (które wydaje mi się nieszczere i bezcelowe) i analizowania jednego problemu (który zwykle nosi jakieś męskie imię) po sto razy.

    OdpowiedzUsuń
  8. No to, czego brakuje zawsze znajdzie się jakaś rada :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie żałuj:D Mamy to właśnie szczęście, że mamy tego jedynego na świecie prawdziwego Przyjaciela ;) Widzę, że ładne grono nas się zebrało, szalonych (nie chcę napisać BAB!) kobiet, które nie mają wianuszka psiapsiułek:D Będę szczera- miałam w pewnej chwili w życiu taką myśl jak Ty, że może coś ze mną jest nie tak i próbowałam się przełamać:) W efekcie- straciłam kilka miesięcy na to o czym napisała mama pisarka: słuchanie plotek, bronienie się przed wciąganiem w intrygi i trajkotanie o dupie Maryny:D I wróciłam do bycia sobą. Ale jeśli naprawdę Ci tego brakuje, życzę Ci serdecznie, żebyś spotkała Przyjaciółkę. Nie siedem i piętnaście, ale jedną, a prawdziwą:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A my z "moim" obchodziliśmy dzisiaj 18-tą rocznicę ślubu;). I poza wszystkim innym, to bardzo ważne jest dla mnie to, że ja się z nim przez te 18 lat nie nudzę- czyli w gruncie rzeczy jest fajniejszy niż niejedna przyjaciółka:)))
    Uściski
    M.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochane! Jak ja sie cieszę z tych dzisiejszych komentarzy:) Wychodzi, że wszystkie mamy świetnych facetów. I taka zasada mi się tu wyłania, że najcześciej przyjaciółka potrzebna jest w nieszczęsciu, głównie by na coś ponarzekać, głównie na facetów. A my nie narzekamy i jakoś te "przyjaciółki" nie do końca się z nami lubią??

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dokładnie tak samo...
    Mój chłopak od 5 lat jest moim największym przyjacielem, zresztą wcześniej też nim był. I to chyba jedyna osoba, na którą mogę liczyć tak w 101% :)

    Wydawało mi się to dziwne, że nie mam takich prawdziwych przyjaciółek (jak w filmach), - raczej nazwałabym je dobrymi koleżankami.
    Ale po wizycie na Twoim blogu uspokoiłam się. Nie jestem sama ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne macie to zdjęcie! Widać od razu, że zgrany z Was duet:)
    Moim najwierniejszym przyjacielem u mnie jest także mój mąż, z przyjaciółkami różnie u mnie bywało, w sumie z żadną kobietą nie łączyła mnie chyba aż taka duża zażyłość,ale przyznam, że prowadzenie bloga poszerzyło trochę moje możliwości towarzyskie, że tak powiem i poznałam dzięki temu pewną dziewczynę, okazało się wyjątkową osobę i przyjaciela. I nasza przyjaźń nie polega na tym o czym piszą dziewczyny wyżej wcale:)Wyciąganie z różnych opresji przez przyjaciela to jedno, pocieszanie to drugie itd ale są też inne odcienie przyjaźni i sfery w które facet z założenia "nie wejdzie" bo albo umrze z nudów albo musiałby być gejem;)
    I wiecie co? Facet facetem ale jednak babskiej przyjaźni nie zastąpi nawet najlepszy mąż świata stwierdzam:) A męża mam świetnego:)Ale ja przyjaciółki szukałam ponad 30 lat i w zasadzie to nie wierzyłam, że kiedyś ktoś taki będzie istniał, choć koleżanek mam sporo...
    Pozdrawiam dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  14. O Bozeszs babie to nigdy nie dogodzisz. Kobito tosz ty szczęsciara najwieksza pod słońcem- M twym najlepszym P,po cholere ci baby. Ja mam dwie przyjaciółki ale pierwsza ze stażem okolo 15 lat druga 10, wiele za nami oj wiele i zawsze murem za mną. A chlopy mi sie zmieniały. Ty masz na odwrót więc nie marudz. A ty odlatujesz czy ladujesz?

    OdpowiedzUsuń
  15. mi tez brakuje przyjaciółek :(
    a mój mąż? różnie ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne zdjęcia! Wysportowani jesteście! :) Ja ostatnio daleko jestem od przyjaciół ale na szczęście meile tel i skype nam to rekompensuje :) Stąd też mój blog :) Przyjaciele mogą do nas zaglądnąć i zobaczyć co się u nas dzieje :) No i przybywa mi blogowych"witualnych" przyjaciół...a raczej przyjaciółEK :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety przyjaźń damsko-damska jest narażona na wiele sprzeczności - co myślę związane jest z byciem kobietą - humory, hormony i te sprawy :)

    Ja z koeli ogólnie mam taki charakter, że rzadko kogoś dopuszczam bliżej. Zdecydowanie mój K. jest moim najlepszym przyjacielem. Takim prawdziwym, na dobre i złe.

    OdpowiedzUsuń
  18. I ja dołączam do Waszego grona !
    Przyjaźń z mężem ponad wszystko ! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie razem wyglądacie- aż miło popatrzeć. Zazdroszczę przyjaciela, zwłaszcza, że jest to najbliższa osoba. Tez czuję wielką tęsknotę za kimś takim, któremu/której mogłabym powiedzieć wszystko. Otacza mnie wielu wspaniałych ludzi, jednak trudno mi by było określić któregoś z nich mianem "przyjaciel". Może tak ma być... fajnie że mozna Ciebie poznawać przez tego bloga. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo, bardzo mocno uśmiechnęłam się czytając te słowa... Szczęścia zatem z twoim Najlepszym Przyjacielem - to wielki Skarb:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  21. przyjaźń to szczególna i najtrudniejsza relacja ... wymaga uczciwości wobec siebie i wobec przyjaciela ... wymaga by cieszyć się z jego sukcesów ... przycisnąć gdy lewituje ... zmoczyć łeb gdy przegrzany ... być w trosce razem ale nie otrzeć się o litość ... umieć cieszyć się razem ... płakać ... nie obrażać tylko zrozumieć ... nawet jak trudne ... no i wreszcie być pewniakiem na dobre i na złe ... kurcze Gabiśka to jak małżeństwo idealne więc jest ok :) !!! ... no a jak małżeństwo tak sobie idzie idealnie i życie bez większych postojów na zakrętach to powiedz mi kochana ... która baba to wytrzyma :))))))))))) ...

    ja osobiście nie wiem czy Ci wybaczę to leciutkie lewitowanie :)))))))))))) ... moje gabaryty to King Kong by musiał załatwić ... a jak obie wiemy Adamo ma do King Konga kawałek :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))