poniedziałek, 21 maja 2012

...

Mieszkamy teraz w domu.
Zamieszkały w nim ostatnio też mrówki.
Nie pozbawiam życia wielu pająków.
Ale żeby MYSZ?!?!?!?!?!?!?!?


Paniusia Gabrysia

26 komentarzy:

  1. :)))) dobrze że nie szczur!
    odkryłam Cię kilka dni temu i przeczytałam od początku.
    mieszkam w tym samym mieście i też jestem późną ;)mamą która długo czekała na swojego malucha, więc dobrze się tu u Ciebie odnajduję. będę wpadać często :)
    pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło będzie Cię gościć:)

      Usuń
  2. No to będzie zaraz i kot ;)!

    OdpowiedzUsuń
  3. u mojej tesciowej nieraz myszy sa. ona wtedy wchodzi na cos i nie schodzi az moj maz przyjedzie, zlapie mysz i wypusci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się właśnie u nas wczoraj działo:)) Na szczęście, że t była niedziela i był mąż!

      Usuń
  4. Też miałam takiego nieproszonego gościa...niestety dla niej uwiła sobie gniazdko na tyłach mikrofali i zetknięcie pewnego wieczoru z transformatorem pozbawiło ją życia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Mężowi udało się "naszą mysz" złapać w ręcznik i wyeksportować biedaczkę do ogrodu.

      Usuń
  5. O rany! Chyba bym padła na zawał... strasznie się boję takich małych gryzoni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie padłam, tylko wskoczyłam na stół (mamy solidny:)!

      Usuń
  6. To chyba najlepszym rozwiązaniem będzie przytaszczyć do domku jakiegoś kotka.
    Mnie też za jakiś kawałek czasu to czeka.Mrówki,pająki których się boje no i pewnie myszy.Mąż kotów nie trawi ale już mówi ,że jak trzeba będzie to i dwa będą spać w garażu i myszy wyłapywać na działce.W domu być nie mogą bo alergik ze mnie straszny,ale coś na te myszy trzeba zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A dodam jeszcze ,że jak kot nie pomoże to obok naszej budowy same pola i lata mnóstwo myszołowów i innych myszołapaczy więc może nie będzie tak źle :) i może bez kota się obejdzie hihi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mój Mąż też nie znosi kotów. Ja najbardziej boję się ćmy i pająka:(

      Usuń
  8. to się uśmiałm :)
    pająki są mrówki są ludki są mysz jest
    kogo brak?!
    kociambra


    a może tej malutkiej myszeńce się u Ciebie tak bardzo bardzo podoba że chętnei by zamieszkała
    hihihiihihih
    buziak

    OdpowiedzUsuń
  9. To teraz KOT

    Ja własnie czekam na potomków kocura naszych sąsiadów.
    A kocur sasiadki piekny, czarny i długowłosy to i potomki bedą piekne
    W kazdym domu musi byc kot- taka juz jego rola

    OdpowiedzUsuń
  10. A może sposobem żydowskim
    Wyporzycz od sasiadów, kozę, kuca, cielaka i co tam jeszcze maja. Zamieszkaj z nimi tydzień. Po tygodniu oddaj właścicielom.
    Cóz przy takiej menażerii będzie Ci wadzić jedna malutka myszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha! Uwielbiam żydowskie kawały:)) Ile w tym prawdy!

      Usuń
    2. Popieram! Uważam pomysł Towarzyszki Hannah'y za udany i dość świetny:D!
      AAAA!!!! Dziewczyny:D! Dziś o 8:20 urodziła się moja pierwsza i osobista Bratanica:) To tyle w poza tematem żyjątek w domu;)!

      Usuń
  11. U nas przez kilka lat problem myszy rozwiązywał kot. Niestety problem (swój, nie nasz) z kotem rozwiązała mordercza sąsiadka. Teraz kombinujemy, żeby naszym myszom (w ubiegłym sezonie było ich jedynie... 21!) wykopać tunel prosto do kuchni wspomnianej sąsiadki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, ale macie sąsiadkę! pomysł z tunelem powinien się sprawdzić:)))))

      Usuń
  12. widać prowadzisz "dom otwarty" ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. No coz za bezczelna mysz! na waleta? Jak tak mozna?
    Calusy!

    PS... kurde molek przegapilam taki fajny Twoj przedostatni post...wrrrr....
    Po krotce... U mnie pierwsze dni tez nie byly za wesole, a wyrodna matka tez zdazylam pobyc troche (problemy z karmieniem piersia). Ogolnie wspominam ten czas dobrze, ale zmeczenie i bol tez pamietam. Nawet proste "siusiu" bylo mega wezwaniem powiazanym z mega wielkim szczypaniem.

    ...no ale teraz to juz historia! Za 6 dni z domu znika niemowlak! Mikolaj ma roczek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gabryśka może nasza łowna kota priorytet??
    U nas po myszach ani śladu :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Mysz to mysz, ale pająk. Nienawidzę... :-)
    Kiedyś miałam spotkanie oko w oko z myszą. Ja w pisk, a ona stanęła na środku i patrzyła na mnie tymi swoimi oczkami jak dwa czarne paciorki. W sumie słodko wyglądała. Czego nie można powiedzieć o ŻĄDNYM pająku!

    OdpowiedzUsuń
  16. no żeby myszek wrogiem być? myszki są miłe i łagodne, pyszczki mają pogodne:) na myszy najlepszy jest spaniel, choć nie jest to rozwiązanie humanitarne. rzeczony spaniel wyłapuje wszystkie myszy u mojej koleżanki, układa je w rządku na schodach i czeka na nagrodę a jak się nie może doczekać to krecika małego dokłada. uważam, że straszne to jest i juz bym chyba wolała je miec niż rzędy myszy oglądac na schodach gdzoe niegdzie kretami przedzielone:)

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))