wtorek, 15 maja 2012

Dziękuję

Kochane Dziewczyny!

Bardzo, bardzo Wam dziękuję za świetną dyskusję na temat mojego wczorajszego posta.
Nie spodziewałam się tylu wypowiedzi.
Nie spodziewałam się tak szczerych, do bólu, wypowiedzi.
Poczułam się lepiej czytając te wszystkie interesujące wspomnienia, 
podobne rozterki i problemy.

Fajnie, że sobie o tym porozmawiałyśmy, 
może komuś to pomoże, może kogoś ośmieli, a może przerazi.

Podsumowując - początek jest odrobinę trudny, ale potem 
porcja codziennych wzruszeń i prawdziwej radości jest OGROMNA.

I tak, oczywiście, że WARTO.

Jeżeli ktoś trochę przestraszył się tych opowieści o porodach 
to zapraszam na bloga naszej koleżanki Hannah, 
której wspomnienie z porodu jest przezabawne i bardzo fajnie napisane:)
Zapraszam TUTAJ

Chciałabym jeszcze polecić świetny i prześmieszny blog z opisem zmagań macierzyńskich,
 który niedawno odkryłam : Matka Sanepid


Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam WAS WSZYSTKIE!

10 komentarzy:

  1. ależ Ty jesteś ładna, Dziewczyno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj, przestań natychmiast! [:)]

      Usuń
  2. powiem tak,dobrze się czyta,że u innych mam też lekko nie było.No taka prawda ,wtedy człowiek-matka znaczy się nie myśli o sobie non stop ,że sobie nie radzi,że jest zła ,że inni mają lepiej.
    Lekko nie jest ale jednak musi być w tym jakaś magia bo z reguły chce się ten etap w życiu powtarzać :)

    MATKE SANEPID też czytam i lubię :)
    A opis porodu u HANNAH przezabawny.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam ze wzruszeniem... nie wiem czy usprawiedzliwiać...napewno jest tak że z czasem bardziej pamięta się te piękne chwile. Zmeczenie, stres, nerwy i inne zgryzoty zakopuje się głęboko w świadomości i raczej się do nich nie wraca!!! A przecież ZAWSZE jest ciężko a juz napewno nie jest łatwo - przynajmniej przy pierwszym dziecku... ja dziś wiem co to znaczy chodzić po ścianach, ze zmęczenia poprostu obijałam się o futryny nie mogąc trafić do drzw!!! Miałam nerwy i to jak cholera!!! a kto nie miał niech mi tu z reką na sercu napisze!!! kto nie marzył o choćby jednym dniu urlopu od płaczu, pieluch, kolek i bolących cycków? NO KTO? dzis pisze pamietnik dla mojej córeczki a w nim raczej radosne chwile z tego że jest, że ją kocham bezwarunkowo. Takie nasze małe, prywatne cuda!!! potrzeba czasu, dajmy go sobie i nie miejmy pretensji że jesteśmy złymi matkami... jesteśmy po prostu ludźmi... ZWYCZAJNIE!!! życze wytrwałości i pozdrawiam gorąco!! a czy nie jest tak że jeden mały uśmiech wszystko wynagradza....?!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie nie przeraziło - choć to dopiero przede mną. Wiem, że to nie sielanka, ale czekam na ten czas już bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy Ty kobieto zawsze świetnie wyglądasz nie zależnie co ubierzesz i jak jesteś rozczochrana??

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo, iż nie wypowiedzialam się poniżej uważam, że te wpisy moga być pomocne kobietom. Ja osobiście chciałabym zwrócić uwagę na fakt, iz wiele mówi się o porodzie, połogu i maleństwie, ale nic nie pisze się o laktacji, która dl amnie była najtrudniejsza...
    Oczywiście, że warto! A Wasze zdjęcie z łóżka jest PRZECUDOWNE!

    OdpowiedzUsuń
  7. wiesz, ile kobiet, tyle interpretacji i sposobów odbioru tego, co zsyła los. a los bywa przecież przewrotny i trzeba umieć sobie z tym radzić.
    pozdrawiam
    Kids&co.

    Ps. Masz bardzo ładny dom, jak udaje ci się go utrzymać w czystości??? To, oczywiście, pytanie retoryczne, ale i tak podziwiam wszystkie kobiety, które potrafią zadbać o pełny porządek (czy to własnoręcznie, czy przy pomocy męża i gosposi) mając na stanie przynajmniej 1 dziecko

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczności ty moje, jak mi miło że o mnie i moich perypetiach wspominasz. Dziękuję Ci bardzo.
    Jutro polecę Cie poczytać dalej, bo Pan Dzidziol chory i tak z doskoku wpadłam napisać Ci- jakaś ty piękna BABY, a tu proszę taka niespodzianka.
    Buziolki w obydwa nochy.

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, czytając O Raszku można odnieść wrażenie, że żyjemy tylko dla dzieci, bo Hanula cudna w macierzyństwie jest:) I w tym też upatruję moją nadzieję- jak napisałaś Gabi- raz jest pod górkę, raz z górki, ale ogólny bilans jest BARDZO :).
    Ściskam Was!

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))