środa, 29 lutego 2012

Kłopoty z facetami

Jeden zaczął chrapać,
drugi przestał pić.

?

poniedziałek, 27 lutego 2012

Zakończenie projektu Happy Holic:) Było to dosyć trudne, było to inspirujące i bardzo fajne!

24.
Własnymi rękami
- kawał roboty odwaliłam niedawno z płotem, na naszej działce rekreacyjnej.


25.
Zima 
- u nas w tym roku trwała może 4 dni...


26.
Piękne we mnie.
O mój Boże, żeby tak o sobie? I jeszcze pozytywnie?
Zewnętrznie czy wewnętrznie?
No dobrze. Zewnętrznie lubię w sobie chyba tylko dłonie (po manikiurze).


Wewnętrznie - spontaniczność.


27.
Uśmiech.
Ten jest najpiękniejszy!


28.
Domowe zacisze


29.
Szczęście.


Uffffffffffff:)))))

Best dresses - subiektywnie

Na tegorocznych Oskarach królowała biel i najseksowniejszy z dekoltów - plecy.
Dla mnie najpiękniej wyglądały: Sandra i Gwyneth.

A Waszym zdaniem?

sobota, 25 lutego 2012

Pozdrawiamy z Karpacza

Całą drogę Mikołajek na szczęście przespał.
Hotel fajny, jesteśmy TUTAJ. Wyśmienite jedzenie:)
Na gorszą pogodę chyba już nie dałoby się trafić, 
ale nic to, bo my i tak cały dzień wariujemy na basenie:))







Pozdrawiamy Wszystkich!!!

czwartek, 23 lutego 2012

Ulubiony element garderoby HHP

Moje życie przed Mikołajkiem:


Moje życie z Mikołajkiem:



Miłego weekendu!

Wyjeżdżamy do Karpacza poszwędać się z Małym, a mój Małż ma nadzieję pojeździć na nartach:)
Hi, hi, zapowiadają +7 i deszcz non stop.
Podobno fajny mamy pensjonat, zdam relację w poniedziałek.

Pa, pa, pa!

środa, 22 lutego 2012

Jestem wdzięczna HHP

Dziś jestem wdzięczna za: 
- spacer z moim dzieckiem, bo najpierw były mrozy, potem choroba, 
a dziś Mały mógł sobie wreszcie pohasać:)
- za telefony komórkowe, a szczególnie za aparat w telefonie
- za internet radiowy zamiast blueconnecta, nareszcie
- i za promyk nadziei, że może wiosna niedługo nadejdzie, bo mnóstwo ptaszków ćwierkało


(Pomocna dłoń była 9 lutego - zapomniałam tam napisać)

wtorek, 21 lutego 2012

poniedziałek, 20 lutego 2012

Podziwiam Włochów, ostatnio moją uwagę przykuł pewien fotel, a najbardziej kolorowym miejscem w okolicy jest mój salon

Tyle mam zajęć ostatnio, że ledwie zerknę na blogi, a tu już trzeba iść spac:(
A kiedy jeszcze posty naskrobać?
Zaległości projektu HH muszę jednak uzupełnić, bo zobowiązałam się i chcę dodtrzymać słowa.


17.
Ostatnio przykuł moją uwagę pewien fotel.
Szukam takiego, który byłby wygodny, stał koło kominka i pasował do reszty salonu.
Bardzo spodobał mi się ten firmy Comforty Living - jest  nowoczesny i oldschoolowy zarazem,
bardzo wygodny i ... strasznie drogi.
Ale chyba uprę się na niego, poczekam trochę dłużej, nazbieram trochę więcej
 ale będę mieć coś wymarzonego, a nie jak zwykle substytut na szybko.
Jak Wam się podoba?
Znacie jeszcze jakieś sklepy z fajnymi fotelami?

via: comforty.pl

18.
Najlepszy moment dnia.
Nie chcę się powtarzać ale pisałam o nim w punkcie 1 i 7.

 19.
Podziwiam Włochów.
 Nie chodzi mi tu o ich piękne miasteczka, domy i umiłowanie mody (choć to także), 
ale podejście do życia i przede wszystkim do jedzenia.
 Zwłaszcza do celebrowania tej czynności.
My jemy szybko, coś co mamy pod ręką, i że tak powiem półdupkiem.
Oni muszą ZASIĄŚĆ:)
Ale zanim ucztują, to jak gotują?! 
Przed etapem ZASIĄŚCIA do celebrowania kolacji i przed etapem pichcenia z radosnym pogwizdywaniem, jest jeszcze etap zakupów. 
I tutaj to już wogóle wpadam w zachwyt!
U nas jest spożywczak i warzywniak - z wyglądu i nawet z nazwy żałosne.
A tam - sklepy jak artystyczne obrazy, wszystko pachnie i pięknie wygląda.
Nie piszę więcej, bo wszyscy wiecie o co mi chodzi.
Naprawdę tęsknię do kolejnych wakacji w Cortonie!





20.
Najbardziej kolorowe miejsce w okolicy
Brudno, szaro, okropnie, fu!
Nawet nie wychodzę z domu (M. jest chory) aby odnaleźć to miejsce,
bo wiem, że byłoby to raczej niezyt łatwe zadanie.
W tej chwili najbardziej kolorowym miejscem jest mój salon.
Same zobaczcie dlaczego:

piątek, 17 lutego 2012

Ratunku!

Kochane blogowe Psiapsióły. 
Pomóżcie! Pocieszcie! Utulcie!
Ja już tracę siły.
Mój Mikser to świetny chłopak.
Wesoły (od tygodnia chory więc obecnie nie bardzo), grzeczny, uwielbia się kąpać 
a po wieczornej butli (20:00) grzecznie kładziemy go do swojego łóżeczka, 
w swoim pokoiku, gdzie śpi calusieńką noc do godziny 8:30 rano.
Jest jednak małe ale...
Które urasta mi ostatnio do GIGANTYCZNEGO ale.
ON nie cierpi jedzenia.
Mleko tak, obiad nie, zupa nie, wędliny nie, parówy nie, owoce nie, desery nie, serki nie, wszystko NIE. I tak od zawsze, posiłki były dla niego (i mnie) karą, nie lubi niczego próbować, poznawać.
Małe dzieci uwielbiają grzebać się w jedzeniu, on się brzydzi wziąć do ręki wszystkiego co "mokre".
Trochę chlebka pomęczy, oczywiscie bez masła, czasem ciasteczko owsiane i tyle.
W czasie naszych przeprowadzek polubił jedzenie ze słoiczków, a teraz nie znosi i tego.
Bardzo lubię gotować, ale przez to marudzenie, straciłam wszelką ochotę;(
Proszę, nie krytykujcie mnie, tylko powiedzcie, że Wasze maluchy też tak miały, i że już im przeszło.
HEEEELLLLLPPPP!

Filmy życia

Zostałam wytypowana  przez Hannah do dyskusji o ważnych dla nas filmach.
O mój Boże - toż to jak kij w mrowisko,
bo ja o filmach mogę godzinami, nocami, bez przerwy.
Jestem totalnym kinomaniakiem i prężnym członkiem Filmwebu.
Napiszę o kilku filmach, które może nie zmieniły jakoś szczególnie mojego życia,
ale napewno odcisnęły na nim jakieś piętno.

1. Są takie trzy filmy: "Ostatni król Szkocji", "Hotel Rwanda" i "Shooting dogs". 
To filmy o Afryce. 
Spowodowały one swego czasu, że zaczęłam bardzo interesować się tą częścią świata, 
przyczynami tamtejszej biedy i sytuacją ludzi tam mieszkających. 
A także polityką reszty świata, dotyczącą tego rejonu i obojętnością spowodowaną brakiem profitów wynikających z potencjalnego zaangażowania w konflikt 
(o ileż chętniej pomaga się krajom bogatym w ropę;). 
Filmy te zapoczątkowały także pewne dwie, ważne dla mnie znajomości, o których napiszę wkrótce.


2. Za genialny i wspaniały uważam film "Miasto gniewu". 
Bardzo mnie poruszył i wzruszył.
Jest o stereotypach, uprzedzeniach i nietolerancji, a także o tym, jak wielką rolę w naszym życiu pełni przypadek (w tym temacie, też cudny film "21 gram").


3. Kolejny film również traktuje o nietolerancji i niezrozumieniu. 
Pięknie i subtelnie pokazana historia miłości dwóch stuprocentowych mężczyzn. 
Problem homoseksualizmu, tutaj poruszony, otwiera oczy wszystkim, którym gej kojarzy się jedynie ze zniewieściałym, wymalowanym i groteskowym człowieczkiem.


4. Do moich ulubionych należy także film "La vita e bella". 
Z zasady nie oglądam filmów o holokauście (moja głowa i wyobrażnia tego nie wytrzymuje)
ale do tego filmu namówił mnie mąż.
Przepięknie opowiedziana historia miłości do kobiety, ale przede wszystkim o sile miłości do syna 
w sytuacji bez wyjścia. 
Nietuzinkowy film i aktorstwo.


5. Z tak zwanych filmów o miłości moim faworytem jest film "Closer" 
i ostatnio wspominany już na tym blogu "Blue Valentine".


Bardzo lubię też kino z lat 50-tych i ówczesny klimat w filmach: "Olbrzym", "Niagara", "Kotka na gorącym...", "Na wschód od Edenu" czy "Kto się boi Virginii Woolf".

A za najlepsze polskie filmy uważam: "Przesłuchanie", "Dług" i "Plac Zbawiciela".

Amen!

No właśnie. 
Miało być 5 filmów, a ja bym tak mogła w nieskończoność:)
No, bo jeszcze jest "Ojciec chrzestny" i "Lot nad kukułczym gniazdem"...

Do zabawy zapraszam wszyskich chętnych.

czwartek, 16 lutego 2012

Sztuka i nadzieja (HHP)

Nie za bardzo znam się na szeroko pojętej sztuce 
(choć bardzo bym chciała np. na malarstwie), 
ale jestem ogromną fanką sztuki użytkowej i fotografii.
Mam w domu interesującą pracę Kacpra Kowalskiego pod tytułem "Spławik".
Jest to zdjęcie przedstawiające spławik (patrząc z oddali), 
który to z bliska okazuje się być małą łódką.
Bardzo chciałabym mieć więcej prac tego autora, bo są piękne.



Za małe dzieło sztuki uważam też wyciskacz do cytrusów Juicy Salif 
zaprojektowany przez Philipe Starcka dla Alessi.


Co kojarzy mi się z nadzieją? 
Nie wiem. 
Ale dziś moją nadzieją na szczęśliwą przyszłość jest Mikołaj, 
jego dobre i spokojne dzieciństwo, zdrowie i dużo radości.
Mam też wielką nadzieję, że będzie nas kochał i szanował w przyszłości, tak jak my jego.


wtorek, 14 lutego 2012

Niebo

Blisko nieba i w siódmym niebie był mój K., 
gdy na swoje urodziny dostał w prezencie ode mnie SKOK.
Było to jego wielkie marzenie i jedna z fajniejszych niespodzianek w jakie często Go pakuję:))



I jeszcze w klimacie Walentego:)


poniedziałek, 13 lutego 2012

Uzależnienie, łupy i przerwa

Ostatnio mój syn jest uzależniony od ... buta, a dokładniej od rzepów przy bucie.
Od trzech dni nie chce go nikomu oddać, 
urządza awantury, nawet wtedy, gdy próbujemy go podmienić na inny but (też z rzepami).
Cóż, widocznie taki już nas - bezsilnych los :)


Zakupy zmarzlaka. 
Pled i ciepłe wkłady do kaloszy moje.
Buty i czapa dla Miśka.


A dla HappyHolic - przerwa:)

niedziela, 12 lutego 2012

Niedzielny poranek i przyjaźń - HHP

Niedzielny poranek i nasza rutyna: 
Mama smaży jajecznicę z cebulką, pomidorami i boczkiem,
a Tata jest cały Dziecięcia.


Od 12 lat moim jedynym PRAWDZIWYM przyjacielem jest mój K.
Cenię sobie to nawet dużo bardziej niż to wyświechtane słowo na M.
Niestety nie mam jednak szczęścia do przyjaciółek.
Pewnie i duża w tym moja wina.
I jest to jedyne coś, czego w życiu mi brakuje...
Może stąd też ten blog?


Miłego tygodnia !

piątek, 10 lutego 2012

Coś starego - HHP

JA.


W tym roku, w listopadzie, będę obchodzić bardzo okrągłe urodziny, 
po których definitywnie NIE można nazywać się MŁODYM. 
A jeszcze tak niedawno oglądałam ten polski serial, 
którego tytułowy bohater wydawał mi się taki stary...
A teraz będę jego rówieśnicą:(

czwartek, 9 lutego 2012

O rodzicielstwie



Renata „Amelia” Putzlacher

DEBIUTANCI


pukasz
i wtedy rozbiegane
cztery dłonie
pędzą ci na spotkanie
porzucamy starania
o cztery ściany
dach nad głową
idą w kąt mass media
muzyka poważna 
plany niepoważne
naszą miłość 
odkładamy na później
jak słodki deser
pukasz
i wtedy splecione
cztery dłonie
biegną ci na spotkanie
rodzice debiutanci
niezgrabnie drepczemy
na progu



środa, 8 lutego 2012

Ulubione zajęcie i widok z okna (HHP)

Gdy już wieczorem wykąpiemy i położymy Małego, 
mój Mąż jedzie sobie na tenisa, a ja ubieram strój wieczorowy i biegnę do sypialni.
Moszczę się na łożu, otwieram komputer i czytam Wasze blogi.
To moje ulubione zajęcie. 
Wpadam sobie z wieczorną wizytą do Was, zaopatrzona zwykle w winko albo herbatę earl grey z sokiem malinowym i cytryną.
I osiągam błogi spokój, po całodniowej bieganinie.


Widok z okna: