sobota, 16 lutego 2013

Uffffffff.....

Uff!
Najgorsze za nami:)

Było groźnie (obustronne zapalenie) ale BĘDZIE DOBRZE!

Wśród naszych znajomych już dwoje kolejnych dzieciaczków ma zapalenie płuc:(

U nas nadal jednak pozostaje ciągły problem z apetytem...

Jeszcze kolejny tydzień musimy spędzić w domu, ale jakoś damy radę.
Staraliśmy się wykorzystać wszelkie dostępne środki do walki z nudą:)






Dziękuję Wam kochane Siostry blogowe, 
za pocieszenia, ostrzeżenia, przytulenia 
i za to, że Was MAM!!!

Jeszcze chciałabym się wytłumaczyć z poprzedniego posta.
Ja też (Idusiu:) słuchałam tej piosenki w ciąży i zrozumiałam ją wtedy inaczej.
W tym dniu znów usłyszałam ją w radiu i znaczyła jeszcze coś innego.

Tak mnie wtedy wzięło na przemyślenia jak 
OGROMNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
wzięliśmy na siebie jako rodzice.

Oprócz oczywistej miłości i radości
ten lęk i strach
już nigdy nas nie opuści...



16 komentarzy:

  1. Cieszę się, że najgorsze minęło!!! ;))))))
    NUUUDA domowa jest najgorsza, ale widzę że świetnie sobie z nią radzicie ;)
    WIOSNA, WIOSNA już blisko ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Sylwuniu - tylko WIOSNA nas może uratować:))) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Cudownie że jest już lepiej:) Kamień z serca!!!! Zaglądałam do Was przez ostatnie dni kilka razy dziennie i naprawde się już trochę martwiłam. Ale to za nami:)
    wracajcie do zdrowia kochani i piszcie częściej bo tęsknimy!!! Całusy dla małego dzielnego kawalera!!!:)

    eM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie pisałam, bo nie miałam siły.... Obiecujemy pisać częściej:) Całuski:**

      Usuń
    2. Wcale się nie dziwię kochana! Wypocznijcie teraz i niech siły zdwojone do Was wrócą! Nie dawajcie się!

      eM

      Usuń
  3. Kochana :)) jak dobrze że juz Wam lepiej!! myslami byłam blisko, przeżywam podobne lęki ;) (i po zrozumienu swojej gafy tez inaczej podeszłam do tekstu ;))
    w tym tygodniu wycinaliśmy migdła nieszczęsnego i tez przeżylismy pare chwil grozy ;(( więc wiem, o jak dobrze wiem, że ten lek i strach nie odpuszcza :( ale i tak nie oddałabym ani jednej chwili...
    ściskam Wam mocno, mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wycięcie migdałków to też musi być ogromny stres:( A dlaczego wycinacie? Czytałam na forum (dla Mam niejadków), że takie wycięcie migdałów zaowocowało u dzieci powrotem ogromnego apetytu! Czego Wam serdecznie życzę, o sobie nie wspominając:))

      Usuń
    2. dziękujemy :))
      o nawróceniu niejadkowym tez słyszałam i mam nadzieję że u nas nastąpi ;)- teraz Helena jada zaledwie minimalną ilość produktów - w minimalnej ilości ;) -a na resztę nawet nie spojrzy.
      a wycinaliśmy z powodu bezdechu nocnego i opóźnionego rozwoju mowy :(

      Usuń
  4. bardzo się cieszę, ze wszystko ok, nie odzywałaś się tak długo, że wyobrażałam sobie Was na oddziale tfu tfu ja sama spędziłam do 3-go roku życia mojej córeczki 3 pobyty w szpitalu z Nią ehh nie chcę nawet tego wspominać...co do bycia rodzicem tak , dziecko to nasza radość i zmartwienie jednocześnie, i faktem jest nikt kto nie bał się o własne dziecko nie będzie wiedział co to znaczy lęk, bezradność i ta straszna niemoc gdy nie można nić więcej zrobić...wszystkiego dobrego
    stała podczytywaczka Monika ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Monu, właśnie wczoraj czekaliśmy na werdykt - czy jest lepie, czy jednak szpital.
    Bardzo bałam się tego szpitala! Jak utrzymać dziecko w łóżku, w sali chorych i w ogóle w obcym miejscu... Współczuję, że musieliście tego doświadczyć...:( Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. nie widac u Was nudy :)) zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że już jesteś:)masz rację, strach o ukochane osoby jest wpisany w bycie rodzicem, a wyobraźnia matki podsuwa w takich chwilach same czarne scenariusze...my tez to przeżyliśmy, jak Janek miał 3 miesiące, wylądowaliśmy w szpitalu z zapaleniem płuc:( na szczęście wszystko szybko się zapomina!wszystkiego dobrego wam życzę:)duuuuuużo zdrowia!MK

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie sie ciesze ze u Was juz lepiej!!!!
    Trzymajcie sie cieplo!!!!
    Wiosna juz niebawem!!!!
    Sciskaaaam!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. oh, jak dobrze, ze juz lepiej...
    Bardzo sie ciesze! I trzymam kciuki aby Mikus z dnia na dzen odzyskiwal apetyt.
    Calusow tysiace dla Was!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. najważniejsze, że już lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ufff! Całe szczęście, że najgorsze za Wami!

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))