środa, 9 kwietnia 2014

Pij mleko będziesz chory ?


Od kilku tygodni nie daje mi spokoju temat mleka, 
a zwłaszcza w odniesieniu do małych dzieci.
Czytam coraz więcej informacji na temat szkodliwości mleka, 
które ma właściwości zakwaszające oraz zaśluzowujące organizm
 i zaczyna mnie to niepokoić…..


Mój Mikołaj uwielbia zupy mleczne, kakao, jogurty i nie miał żadnej skazy,
co dotychczas bardzo mnie cieszyło.

Ale na przykład na blogu Ani Lewandowskiej czytam taką oto wypowiedź profesora Kucharskiego:

"Brak reakcji organizmu na nietolerancję nie powinien pocieszać – mleko i tak szkodzi. U człowieka w procesie przemian kazeiny powstaje homocysteina,której  obecność powoduje blokowanie żył i tętnic oraz osłabienie tkanki łącznej. Nadmiar kazeiny skleja złogi w woreczku żółciowym; kazeina sprzyja zagęszczaniu przestrzeni międzykomórkowych, co skutkuje usztywnianiem tkanek miękkich, także naczyń krwionośnych.To niezdrowe białko zaburza całą gospodarkę mineralną organizmu. 
Nadmiar fosforu powoduje odwapnienie kości, a ponoć mleko się pije by wapń uzupełnić (jeśli chcecie wiedzieć, skąd wziąć wapń, to proszę o to krowę zapytać, ona mleka nie pije). Duża ilość sodu w krowim mleku też działa negatywnie, szczególnie na nerki. Mleko przemysłowe zawiera dużo bromu, czynnika blokującego czynność tarczycy. 
Następny składnik mleka, którego większość Polaków nie toleruje to cukier – laktoza. W mleku matki są inne cukry i w innej ilości. W mleku krowim jest też dużo hormonu wzrostu, który zaburza prawidłowy rozwój małego człowieka."  http://hpba.pl/o-krowim-mleku/
Prawdą jest, że ze wszystkich ssaków,
tylko człowiek pije uparcie mleko poza okresem niemowlęcym.
Na stronie "Dzieci są ważne"http://dziecisawazne.pl/10-powodow-dlaczego-nie-warto-pic-mleka/ znalazłam taką informację:
"Co się stanie, jeżeli dziecko nie będzie karmione piersią, tylko mlekiem krowim? Otóż będą zachodzić w organizmie dziecka podobne procesy, jak w organizmie cielaka. Oczywiście będzie się to odbywało w bardzo ograniczonym stopniu, jednak proces będzie trwał. Dziecko karmione lub dokarmiane mlekiem krowim, będzie znacznie szybciej rosło, rozwój biologiczny i fizyczny prawdopodobnie wyprzedzi rozwój emocjonalny i intelektualny. Przykłady: 100 lat temu pierwsza miesiączka u dziewczynek występowała w wieku 16-17 lat, dziś nawet w wieku 9-11 lat; wzrost przeciętnego Amerykanina w ubiegłym stuleciu zwiększył się o 11 cm; prawie 70 % społeczeństwa amerykańskiego boryka się z nadwagą i otyłością i masowo choruje na choroby związane z metabolizmem. Podobnie dzieje się we wszystkich bogatych i uprzemysłowionych krajach, między innymi za sprawą mleka i produktów z niego. Reklama „Pij mleko, będziesz wielki”, adresowana do dzieci i młodzieży paradoksalnie mówi prawdę, ponieważ mleko krowie sprawi, że dzieci będą szybciej rosły i nierównomiernie się rozwijały, będą cierpiały na nadwagę i otyłość oraz inne choroby, tj. alergia, biegunka, anemia, miażdżyca, choroby serca, artretyzm, a także agresywne i aspołeczne zachowania, depresje i załamania nerwowe."





Ale dla równowagi znalazłam jeszcze taki artykuł: 
w którym mleko jest chwalone i przedstawione są takie argumenty, 
że mleko przeciwdziała otyłosci i rozwija inteligencję.


A co Wy myślicie na temat mleka?
Macie jakieś stanowisko albo doświadczenie?

Oczywiście wiem, że do wszystkiego trzeba podchodzić racjonalnie,
 ale może rzeczywiście mleko jest nam niepotrzebne
 i nie musimy jeść przetworów mlecznych wcale?

Nasi rodzice mówią, że całe życie jedli twarożki, śmietany i pili mleko prosto od krowy,
tylko że "tamte" krowy żywiły się trawką, a obecne hormonami i antybiotykami….




33 komentarze:

  1. Hmm moim zdaniem wszsytko można jeść/pić z umiarem, jeśli po wypiciu mleka nie ma żadnych objawów że mleko nie jest dobrze trawione to raczej nie powinno być nic złego. To nie przez mleko dzieci "szybciej" dojrzewają tylko przez sztuczne dodatki, konserwanty, chemikalia... to one mają zły wpływ na młodego człowieka, oczywiście na dorosłego też ;) więc trzeba czytać etykiety, znaleźć najlepszy produkt i będzie ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda z tymi dodatkami. Dzięki tym artykułom nie kupuję już UHT.

      Usuń
  2. Pamiętam jak na biochemii na studiach nasz profesor mówił, że mleko krowie nam, ludziom szkodzi...i że nie powinniśmy go pić...co innego z przetworami, podobno są dla nas lepsze- lepiej przyswajalne...więc mleko nie kefiry, jogurty tak.
    Ja daję swoim dzieciom mleko raz na jakiś czas, piją kakao i dodaje je do owsianki...nie jestem w stanie chyba na zawsze z mleka zrezygnować... (pijemy tylko "świeże" a nie UHT)
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam mleka tylko do kawy. Ale z twarożków i jogurtów nie zrezygnuję, bo uwielbiam…. Miałam ostatnio fazę, ze kupowałam mleko sojowe i migdałowe, choćby jako dodatek np. do naleśników. Ale zrezygnowałam z lenistwa i braku przekonania co do całej tej filozofii:( UHT porzuciłam.

      Usuń
  3. A ja znowu jestem podatna na takie opnie (podobnie miałam jak czyałam o szkodliwości fluoru zawartego w pascie), więc muszę teraz wczytać się w to i zbadać jakie opinie funkcjonują tutaj w de.
    Dam znać jak dowiem się czegoś interesującego!
    Pozdrawam
    Ol(g)a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem podatna, ale nie konsekwentna…. Olga koniecznie zbadaj temat głębiej i podziel się opinią - please!

      Usuń
  4. Nie uważam za zasadne dawanie dzieciom mleka krowiego. Moja corka jest jeszcze mała, ale po tym jak juz nie bede karmic piersia mam zamiar dawac mleka roslinne, a mleko zwykle ewentualnie w nalesnikach idt. sporadycznie. Wapn mozna tez uzupelnaic za pomocna innych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wapń - jak się okazuje, wcale nie pobieramy głównie z mleka, bo tam go niewiele. Ja po karmieniu piersią i mm unikałam mleka, a mały go nie lubił… Teraz jednak przestał być niejadkiem, u babć nauczył się pić kakałko i jeść naleśniczki, a ja się ucieszyłam… A tutaj nagle zgłębiłam temat i jestem w rozterce:)

      Usuń
    2. a moze mleka roslinne? ryzowe na przykład?

      Usuń
  5. w programie Wiem co jem(mozna znalezc stary odcinek na player vod) Katarzyna Bosacka pytala o to profesorow i dietetykow. pewnie ze w nadmiarze wszystko szkodzi,ale to nierpawda ze wiekszosc Polakow cierpi na nietolerancje laktozy. fajny program o zdrowym jedzeniu i swiadomosci konsumenckiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację:) No właśnie ciągle zabieram się za obejrzenie odcinków "Wiem co jem" i wciąż brakuje mi czasu…. Może teraz się zmobilizuję...

      Usuń
  6. no cóż moje dziecko wychowało się bez mleka, gdyż jest uczulony i choćby zabielić lekko zupinkę to on zaraz ma wykwity skórne, biegunkę wychował się na mleku sojowym, teraz ma 188 wzrostu więc widać do niczego mleko mu nie było potrzebne, drugi syn uwielbia mleko i tylko mleko, jogurty, serki, twarożki...... ja osobiście nie lubię mleka i jego przetworów ale jako dziecko to od krowy babcia mleko dawała i byłam zdrowa jak rydz, skończyłam 5 lat i mleko odrzucił mi organizm, mam rewolucje po mleku ;) Lekarz alergolog powiedział że przetworzone mleko typu jogurt, maślanka nie szkodzą nam bo są przyswajane przez organizm.... ale samo mleko takie od krowy nie jest trawione więc nie polecane, ale skąd krowę wziąć żeby się truć ? Mój tato jest cukrzykiem i spożywanie mleka bardzo ograniczać, mama osteoporozę i mleka ani ciut ciut !!!! Pozdrawiam Mirella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - żyć bez mleka można:) Sojowe podobno też jest niezdrowe, bo soja zwykle jest modyfikowana...

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. I kogo tu słuchać ??? Moje dzieci osobiście od zawsze, gdy skończyłam karmić piersią piją sporo mleka krowiego. Nie widzę u nich nic niepokojącego. Córka jako jedyna z klasy nie ma jeszcze miesiączki, nie jest również specjalnie wysoka. Oboje z synkiem nie chorują praktycznie wcale. Antybiotyku bynajmniej nigdy w życiu oboje nie brali (13 i 6 lat). Mogłabym być przykładem, że mleko jest bardzo korzystne, ale podchodzę do wszystkiego z dużym dystansem ... Każdy z nas jest inny i sami możemy najlepiej zaobserwować jak i co na nas działa.
    Nie jestem ani Za ani PRZECIW :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejciu, Dianko, ale Ci się dzieci udały! Nie chorowali nigdy na zapalenie płuc? Moja siostra pije/piła mleko litrami, zamiast soków i też należy do tych, co rzadko chorują, a jak już to lekko. Ciężko mi jest zająć jakieś stanowisko w tej sprawie, a nie należę do osób niezdecydowanych:)

      Usuń
  9. Ilu lekarzy tyle diagnoz,ilu ludzi tyle potrzeb....sama nie wiem czy jestem za czy przeciw...teraz jest tak wiele różnych sprzecznych teorii ,że człowiek ma mętlik w głowie.Obserwuję swój organizm,aby wiedzieć co mu szkodzi ,a co daje energię.Nie są mi potrzebne naukowe dowody aby widzieć różnicę w mleku od krowy żyjącej w ,,obozie koncentracyjnym,, a tą żyjącą,,zdrowiej,,.Odrzuciłam mleko uht,mleko sterylizowane.Staram się kupowac mleko na bazarku,w mlekomacie lub eko.I czuję różnicę,nie boli mnie żołądek,mam ładniejsza cerę.Czasami gotuję również na mlekach roślinnych,które też tak mocno do mnie nie przemawiją-karton,przetworzenie itd.Myślę,że nie mleko jest szkodliwe,tylko to co człowiek z nim ,,wyprawia,,:-( i nadmiar również szkodzi.Tak jak piszesz,poprzednie pokolenia piły prawdziwe mleko,a nie mlekopodobne produkty:-(
    Wydaje mi się,że mleczne produkty przetworzone przez pożyteczne bakterie są o.k.-jogurty,kefir,prawdziwa kwaśna śmietana,sery długodojrzewające typu.parmezan,grana padano.W małym kawałku parmezanu lub kilku orzechach jest więcej wapnia niż w szklance mleka i do tego dobrze przyswajalnego.Interesuję się mlecznym tematem od 20 lat i nadal nie mam określonego zdania....
    Powodzenia w rozkminianiu,, mlecznej drogi,,:-)
    pozdrawiam serdecznie stała podczytywaczka:-)
    jaanna

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tematem spotkałam sie około 8 lat temu. Tego "niusa" przywiózł ze Szwajcarii mój kolega, którego ciocia jest jakąś szychą na tamtejszym uniwersytecie. Nie mogłam w to uwierzyć, ale zaczęłam czytać rożne publikacje i z mleka zrezygnowałam. Mleko krowie jest dla cieląt, aby mogły budować swój kościec, rogi i kopyta. Wiec po co my mamy pic mleko w dorosłym życiu? Poza tym to co jest na sklepowych półkach to trudno nazwać mlekiem, to biała woda. Mleka nasza rodzina nie pije ale serki białe i żółte zjadamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dla cieląt… Lucyś, a co do kawki?

      Usuń
    2. Nie bierz ze mnie przykładu, pije mleko zagęszczone Gostynin-uwielbiam jego smak :))). Same kalorie, ale smakuje bardzo bardzo :-))

      Usuń
    3. Tak sobie dzisiaj siedzę i maluje, w tle słucham stacji radiowej i uszom nie wierze. Reklamują Lacto- control (nie wiem jak sie poprawnie pisze nazwę). Lek przeznaczony dla ludzi którzy źle tolerują laktozę w diecie. Ponoc co 3 Polak ma z tym problem. Po co świadomie spożywać cos co nam szkodzi. Jak widać przemysł farmaceutyczny też już zwęszył interesik :-). Mleko to wielki przemysł gospodarczo-medyczno-farmaceutyczny. Kasa jest najważniejsza :-))

      Usuń
    4. Lucy - ja dostaję spazmów jak słyszę tę reklamę. Tak tlumacząc wprost "żryj to swiństwo, weź tableteczkę i miej czyste sumienie. a umrzesz szczęśliwy"..wrrr....

      Usuń
  11. Bardzo trafne zdjecie na poczatku postu :-) Moj 3latek tez jest fanem produktow mlecznych :-/ Ale ograniczam mu je do minimum.. tzn do platkow na sniadanie jogurt - organiczny i loda od czasu do czasu. Mleko u nas w domu pije tylko moj m.. ale i tak juz nie w takich ilosciach w jakich pil gdy sie poznalismy. Ja sama jestem weganka wiec gdzie moge to okrajam produkty pochodzenia zwierzecego moim chlopakom. Do kakao (dla synka), kawy(dla mnie) czy nalesnikow (dla wszystkich).. uzywamy mleka kokosowego. :-) :-)

    Pozdrawiam cieplutko :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaczęłam trochę ograniczać, zwłaszcza gdy choruje (żeby odśluzować). Ja oprócz dodatku do kawy mleka do ust nie wezmę, blleee.
      Ale przetwory już uwielbiam. Musze spróbować kokosowego, na razie ratuję się migdałowym. Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Gabi, nie będę się wymądrzać, bo lekarzem nie jestem, ale i lekarze są różni - niektórzy badają tylko wpływ jednego, konkretnego składnika na organizm ludzki, inni kierują się własnymi doświadczeniami i tu ukierunkowują zgłębianie wiedzy, a jeszcze inni podchodzą do sprawy jak ludzie, a nie laboranci skupieni na analizie poszczególnych składowych. Człowiek od setek, tysięcy lat pije mleko, które dawniej zastępowało mu inne niedostatki mineralno-aminokwasowe lub działało jako czynnik wspomagający wchłanianie się niektórych witamin. W procesie ewolucji nabyliśmy skłonność trawienia mleka (krowiego, koziego, roślinnego) i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dawniej na wsiach ludzie wychowani na mleku krowim hartowali w ten sposób organizm i uodparniali go. Nie możemy się do nich porównywać, ponieważ mamy pod dostatkiem zróżnicowanych odżywczo produktów, ale połykamy również mnóstwo chemii, dlatego skłonność do tolerancji czy nietolerancji mleka krowiego, o którym tutaj mowa, wypadałoby traktować indywidualnie.
    Prawdą jest, że mleko zakwasza organizm, co może prowadzić do wielu schorzeń autoimmunologicznych, poczynając od alergii, ale to są przypadki "przedawkowania", spożywania produktów mlecznych nieprzetworzonych i chemicznie wzbogaconych naprzemiennie z niewielkim włączeniem w dietę owoców i warzyw. Jednak samo w sobie spożywanie dużych ilości mleka może być równocześnie równoważone produktami zasadowymi, odkwaszającymi i to właśnie nazywamy zbilansowaniem, tego uczą wszystkich dietetyków, ponieważ jest to podstawą zdrowego żywienia - nie eliminacja minusów, tylko neutralizacja ich po to, by móc wydobyć z produktu cenne wartości.
    Ps. Poczytaj jeszcze dokładnie o mleku uht - wcale nie jest gorsze od zwykłego, czasem wręcz o wiele zdrowsze, bo choć ma mniej składników odżywczych pomaga w przyswajaniu innych wartości z dostarczanych pokarmów, ale proces podgrzewania niszczy większość chemii, która przedostaje się do mleka z pokarmu krów. Znajomy rolnik posiada udojnię, opowiadał mi kiedyś, że dawniej krowy żyły ok. 10 lat, nawet do dwunastu, teraz ledwo dożywają do pięciu z uwagi na to, czym są karmione. I dodał, że nigdy nie używa mleka od krów z udojni, ma poza interesem dwie mućki hodowane "zdrowo", "po wiejsku" i ich mleko podaje rodzinie. Widzisz zależność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucy - zgadzam się z Tobą. Trzeba do tego podejść indywidualnie. Mój M. choruje na żołądkowo-jelitowe sprawy i ciągle zastanawiał się dlaczego tak mu niedobrze np. po pierogach ruskich (twaróg)… Jemu mleko ewidentnie szkodzi. Moja ukochana Babcia Nusia codziennie jadła miskę kaszy z mlekiem i miodem (albo z czosnkiem) i w świetnej kondycji i energii żyła 96 lat:) Faktem jednak pozostaje, że jakość mleka jest zupełnie inna, nie mówiąc już o chemii jaka dodawana jest do jogurtów (głównie w Danonkach i całym Danonie). Myślę, że warto się po prostu zainteresować tym, co się je, ale nie popadać w paranoję!

      Usuń
    2. zaskoczę cię, bo serki danio to jedyne produkty nabiałowe, które nie alergizują, inna bajka z całą resztą danona, nie mówiąc już o chemicznych bakusiach

      Usuń
    3. Ja nie kupuję niczego z firmy Danone…

      http://polska-wolna-od-gmo.org/doc/czy_wiesz_co_jesz_zakupy_be.pdf

      http://humusxxl.wordpress.com/2009/11/28/gmo-genetycznie-modyfikowane/

      http://www.wykop.pl/ramka/1434367/analiza-skladu-danonkow/

      Usuń
  13. Kochana, ja jestem w trakcie zmian w naszym żywieniu, choć najbardziej "radykalnie" jest u mnie. Jestem już 6 tygodni na diecie bezglutenowej, stopniowo wyłączam tez z diety mięso i nabiał. Da się. Ja na czyste mleko reaguję bardzo źle, moje dzieciaki mają skazę białkową. Teraz kupuję czasem mleko bezlaktozowe, ale powolutku przestawiam rodzinkę na domowe mleka roślinne - uwielbiam migdałowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. U mnie prawdopodobnie laktoza i gluten wywołały chorobę jelit (jest coraz gorzej), a zainfekowane od lat wielu jelita teraz są przyczyną początku choroby autoimmunologicznej - zapalenia stawów :( Ja już WIERZĘ i WIEM że JESTEŚ TYM CO JESZ. Niestety. Sama sobie zaszkodziłam :(

      Usuń
  14. Pamiętam jakieś 15 lat temu u mojej cioci widziałam książkę Mleko Twój cichy zabójca. Ja przytoczę tylko jedno zdanie jakie zapamiętałam z zajęć Toksykologii na studiach: "Wszystko jest trucizna jest to tylko kwestia dawki". Nie popadałabym w histerię, mnie jak byłam dzieckiem nikt nie zmuszał do picia mleka i ja swoich dzieci także nie mam zamiaru zmuszać do picia. Trzeba słuchać swojego organizmu on sam mówi czego potrzebuje w danej chwili.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  15. Akurat kwestia tego, że kiedyś dziewczynki dostawały pierwszej miesiączki w wieku 17 lat jest bzdurą, myślę, że to trochę przesada z tym mlekiem, w odpowiednich dawkach raczej nie zagraża.

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))