czwartek, 21 maja 2015

Zrobisz to!


Wróciłam, jestem i będę.
Miałam ostatnio odrobinę zdrowotnych kłopotów i nie chciałam przelewać złych emocji na innych.
Od października do stycznia miałam bardzo ciężki czas, 
bo napadły mnie jakieś dziwne choroby i objawy, 
ale w styczniu okazało się, że nie jest aż tak źle jak myślałam:)
Czeka mnie co prawda niegroźna (mam nadzieję!) operacja, ale dam radę.


Mój małż przygotowuje się do startu w thrialtlonie i postanowił ćwiczyć formę z jakimś trenerem.
Przy okazji zapytał, czy może nie chciałabym pochodzić z nim, bo jakaś jestem niewyraźna ostatnio.
No i się zgodziłam, bez przekonania….

Lubiłam kiedyś biegać, trochę chodziłam na jogę, trochę na jakieś ćwiczenia, trochę chciałam ćwiczyć z Chodakowską / Lewandowską….
I jakoś trochę mi nic nie wychodziło i ciągle byłam wszystkim przemęczona.

Teraz mija piąty miesiąc treningów i jestem zupełnie innym człowiekiem. Naprawdę!
Mój kochany trener Bartek dał mi takiego kopa, nie tylko do ćwiczeń, ale też do życia, że aż sama siebie nie poznaję!
Bez przerwy jestem w dobrym humorze, na wszystko mam energię i czas, 
a nawet zapisałam się na prawo jazdy:)))
I nawet świetnie mi idzie!
Bartek ma na mnie krótkie hasło : Eeee tam, zrobisz to!
Nie jest psychologiem, ale uświadomił mi, że ja kompletnie w siebie nie wierzę.
I to prawda, niestety. Unikam zwykle wyzwań, ryzyka, wydaje mi się, że do niczego się nie nadaję….
Umierałam po 15 minutach orbitreka, a teraz biegam na bieżni godzinę.
Nie miałam siły zrobić jednej pompki, a teraz robię po 80 burpeesów.

Jestem z siebie bardzo dumna, odżywiam się (z Miśkiem i Małżem) hiper-zdrowo 
i mam najzgrabniejsze ciało w mojej ponad 40 letniej historii 
- a tak, nie wstydzę się tego powiedzieć:)))

Pierwszy raz od urodzenia dziecka założę w wakacje bikini
 i będę dumna z mojego prawie-szesciopaka!

Ćwiczenia z trenerem mogą się komuś wydawać drogim i snobistycznym pomysłem, ale tak nie jest.
Dwugodzinny, solidny i sensowny trening kosztuje tyle co np. dwie lekcje aerobiku.
Nasza siłownia jest niewielka, nie jest "lanserska", wszyscy się znają, rozśmieszają
 i baaardzo motywują:)

Jeśli kogoś zaciekawił mój nazbyt pewnie optymistyczny wpis, to zostawiam adres mojego Bartusia:

Aaaa, a w czerwcu pierwszy raz biegnę z M. w biegu charytatywnym i mam zamiar go ukończyć, choćbym się miała przyczołgać do mety!

Trzymajcie za mnie kciuki kochani:)







:)



7 komentarzy:

  1. Przecież ty zawsze miałas idealną figure- ja jej zazdrościłam- co tam poprawiać.
    Strasznie, strrararrarrarszie sie cieszę, że robisz prawko- szacun baby.
    i co się dzije z TWoim zdrówkiem, oj dbaj o siebie, dbaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, oj jest co poprawiać, uwierz mi:) Oponka po ciąży jakoś nie chciała sama zejść. Ale ja to robię raczej dla zdrowia i udowodnienia sobie czegoś, co związane jest z charakterem a nie figurą. Przyznam też, że Twój szczery komentarz, też mną trochę potrząsnął i miał wpływ na moją mobilizację do p.j.:) Mam nadzieję, że ze zdrówkiem już niedługo będzie wszystko ok. Bardzo mocno Cię ściskam!

      Usuń
  2. BRAWO!
    Ja tez zaczelam cwiczyc od stycznia i wciaz nadal trwam w swoim postanowieniu :)
    Cwiczenia uzalezniaja :) Ja robie swoje absy w domu i podobnie jak Ty wplywaja one nie tylko na moja sylwetke, ale i samopoczucie :)
    Na razie zrzucilam 11kg w 5 miesiecy, waga teraz stanela, ale czuje sie o niebo lepiej niz kilka miesiecy temu.
    No i gratuluje decyzji o zrobieniu prawka! Ulatwie zycie :)
    ZDROWKA kochana Gabi! Trzymam kciuki za operacje i ciesze sie, ze wrocilas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zizi -11 kg???? No coś Ty? Ale dałaś czadu:)) Ja zawsze słyszałam, że ćwiczenia uzależniają, ale podchodziłam do tego z lekkim…. powątpiewaniem:) A to najprawdziwsza prawda. A co zmieniłaś w diecie? My ostatnio zajadamy się owsianką - ale bez mleka, taką z dużymi płatkami, zalewam wieczorem wodą (z odrobiną siemienia i chia), a rano tylko wrzucam owoce, orzechy, żórawinę, słonecznik itp… Mogłabym jeść dzień w dzień:) BTW gratulacje kochana:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Tak jakos te kilogramy same zeszly :)
      Zmienilam przede wszystkim podejscie do jedzenia. Nie chcialam zakazywac sobie slodyczy i innych kalorycznych smakolykow (makaronu, pieczywa itp), bo ze mna jak z dzieckiem- im wiecej zakazow, tym bardziej czegos chce ;) Przede wszystkim przestalam stolowac sie na miescie podczas swoich lanchow w pracy. Niezdrowe posilki zastapilam domowej roboty salatka (bez sosow). Poza tym nie jem po 18:30, moim ostatnim posilkiem jest obiad, ktory jadam po przyjsciu z pracy, czyli po 18 i warto dodac, ze jest to najnormalniejszy obiad na swiecie, troche mniejszy niz wczesniej, ale sklada sie z "normalnych" produktow. Pije duzo wody w ciagu dnia i raz na 2 tyg robie sobie owocowy detoks (przez jeden dzien jem tylko pomarancze, pije wode i o dziwo nie jestem glodna). Po "orange day"- bo tak je nazywam, czuje sie wrecz cudownie :) Najwieszy problem mam wlasnie z sniadaniami, bo ciezko mi zerwac z moja niezdrowa rutyna (zwykle jem kanapke w samochodzie, w drodze do pracy- o zgrozo!). Od poczatku maja szukam sposobu na sniadanie idealne dla mnie.... na razie banan i naturalny jogurt wydaje sie byc idealny na dni pracujace... nad reszta dni caly czas pracuje.... moze taka owsianke sprobuje. Z mlekiem odpada (nie znosze zapachu mleka), ale z woda brzmi interesujaco :) Napisz prosze, taka namoczona owsianke z rana gotujesz jeszcze czy jesz na zimno?

      Usuń
    2. Niestety ja nie umiem pić dużych ilości wody:( Z detoksem sokowym też chyba nie dałabym rady…. Ja staram się nie jeść wielu węglowodanów i jeść jak najwięcej białka. A przynajmniej nie łączyć ich w jednym posiłku. Śniadania akurat są u mnie najprostsze, bo przygotowuję je dzień wcześniej. Nasza owsianka: 5 łyżek płatków owsianych (dużych, nie mielonych ani błyskawicznych) + łyżeczka nasion chia + łyżeczka siemienia + troszkę cynamonu - zalewam na noc wodą mineralną, trochę ponad poziom płatków. Rano z tego zrobi się taki kisielek. Nie trzeba już gotować - i nie zabija się w ten sposób zdrowych składników. Pół banana rozciapuję widelcem na talerzu i mieszam z owsianką. Dodatki to najczęściej: borówki, gruszki, truskawki, co tam mam. Plus kilka orzechów (dobry tłuszcz i nośnik witamin), żurawina, ziarna słonecznika i dyni. Na szybkie śniadanie jem też jogurt naturalny z podobnymi dodatkami. W weekendy omlety. Ogólnie na śniadanie jem bardzo dużą porcję, a potem coraz mniejsze:) Buziaki Zizi!

      Usuń
  4. Czytam i wydaje mi się że należymy do podobnej grupy ludzi. W życiu podejmuję różne wyzwania, ale potrzebny mi doping... bez tego jak bez paliwa ;)
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i gratuluję zdrowego startu !
    Trzymam kciuki za tę operację !

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ:))