wtorek, 26 maja 2015

Mama, Mamuś, Meme, Mamut - moje ulubione słowa:)





Całuski i uściski dla moich kochanych Mam: Uli i Zuzi!
Muak:)



sobota, 23 maja 2015

Dzień dobry:)

Kawa, kawusia, kaweńka…
Poranna, w nowych filiżankach z Duki, przepysznie smakuje:)
Na końcu tego posta - prośba o tematyce kawowej.


Stara ławeczka przed domem połamała się, ale już ma szlachetne zastępstwo.


Domkowe widoczki i popierdółki


 

Cudny wianek holenderski przyjechał do mnie niedawno:)
(Podobne w sklepie Ideeen)




Mam wielką prośbę.

 Czy ktoś mógłby doradzić mi jaki ekspres ciśnieniowy jest dobry?
Ale taki co mieli kawę i robi np. capuccino z mleczkiem od razu.
Jaka firma specjalizuje się w ekspresach?
Na co trzeba zwrócić uwagę, bo już zgłupiałam?

Ja mam taki mały, na kapsułki - i kawa mi nie bardzo smakuje.
Poza tym mleczko muszę podgrzewać w takiej osobnej maszynce, 
którą strasznie ciężko jest umyć po każdej porcji…

Pomocy!


 

:)

czwartek, 21 maja 2015

Zrobisz to!


Wróciłam, jestem i będę.
Miałam ostatnio odrobinę zdrowotnych kłopotów i nie chciałam przelewać złych emocji na innych.
Od października do stycznia miałam bardzo ciężki czas, 
bo napadły mnie jakieś dziwne choroby i objawy, 
ale w styczniu okazało się, że nie jest aż tak źle jak myślałam:)
Czeka mnie co prawda niegroźna (mam nadzieję!) operacja, ale dam radę.


Mój małż przygotowuje się do startu w thrialtlonie i postanowił ćwiczyć formę z jakimś trenerem.
Przy okazji zapytał, czy może nie chciałabym pochodzić z nim, bo jakaś jestem niewyraźna ostatnio.
No i się zgodziłam, bez przekonania….

Lubiłam kiedyś biegać, trochę chodziłam na jogę, trochę na jakieś ćwiczenia, trochę chciałam ćwiczyć z Chodakowską / Lewandowską….
I jakoś trochę mi nic nie wychodziło i ciągle byłam wszystkim przemęczona.

Teraz mija piąty miesiąc treningów i jestem zupełnie innym człowiekiem. Naprawdę!
Mój kochany trener Bartek dał mi takiego kopa, nie tylko do ćwiczeń, ale też do życia, że aż sama siebie nie poznaję!
Bez przerwy jestem w dobrym humorze, na wszystko mam energię i czas, 
a nawet zapisałam się na prawo jazdy:)))
I nawet świetnie mi idzie!
Bartek ma na mnie krótkie hasło : Eeee tam, zrobisz to!
Nie jest psychologiem, ale uświadomił mi, że ja kompletnie w siebie nie wierzę.
I to prawda, niestety. Unikam zwykle wyzwań, ryzyka, wydaje mi się, że do niczego się nie nadaję….
Umierałam po 15 minutach orbitreka, a teraz biegam na bieżni godzinę.
Nie miałam siły zrobić jednej pompki, a teraz robię po 80 burpeesów.

Jestem z siebie bardzo dumna, odżywiam się (z Miśkiem i Małżem) hiper-zdrowo 
i mam najzgrabniejsze ciało w mojej ponad 40 letniej historii 
- a tak, nie wstydzę się tego powiedzieć:)))

Pierwszy raz od urodzenia dziecka założę w wakacje bikini
 i będę dumna z mojego prawie-szesciopaka!

Ćwiczenia z trenerem mogą się komuś wydawać drogim i snobistycznym pomysłem, ale tak nie jest.
Dwugodzinny, solidny i sensowny trening kosztuje tyle co np. dwie lekcje aerobiku.
Nasza siłownia jest niewielka, nie jest "lanserska", wszyscy się znają, rozśmieszają
 i baaardzo motywują:)

Jeśli kogoś zaciekawił mój nazbyt pewnie optymistyczny wpis, to zostawiam adres mojego Bartusia:

Aaaa, a w czerwcu pierwszy raz biegnę z M. w biegu charytatywnym i mam zamiar go ukończyć, choćbym się miała przyczołgać do mety!

Trzymajcie za mnie kciuki kochani:)







:)